środa, 4 lipca 2018

Zapomniałam.

W sumie nie myślę już o Tobie. Zwykłeś chodzić za mną krok w krok, być zawsze za moimi plecami, rzucając komentarzem czy zawadiacką zaczepką. Prawdziwy teamwork. Bez zbędnych słów, bez nadużytych słodkości. Porozumienie spojrzeń, jedność oddechów. Zgoda umysłów.
Człowiek z czasem przyzwyczaja się do tej symbiozy, traktuje ją niemalże jak wodę czy powietrze. Cały czas pamiętam jak zamknąłeś drzwi po raz ostatni - rzucając krótkie „do zobaczenia”.
Ale rozumiem - matka Cię nie uczyła żeby nie kłamać.
Wymieniłam Twoje słowa na zbyt dużą ilość swoich własnych, nie trzymających się sensu czy tematu. Nałogowo mówię byleby nie słyszeć ciszy, gwiżdżącej w szparach moich okien.
Trzy dni temu wróciłam do domu podekscytowana, po pierwszym dniu w nowej pracy. Chciałam opowiedzieć Ci jak sobie poradziłam, byłam bardzo dumna. Ale wpadając do pokoju, zderzyłam się z rzeczywistością - przecież już mnie zostawiłeś. A ja to znowu przegapiłam. Zapomniałam, że Cię nie ma. Następnym razem mi nie przypominaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz