Zapomniałam.

środa, 4 lipca 2018

W sumie nie myślę już o Tobie. Zwykłeś chodzić za mną krok w krok, być zawsze za moimi plecami, rzucając komentarzem czy zawadiacką zaczepką. Prawdziwy teamwork. Bez zbędnych słów, bez nadużytych słodkości. Porozumienie spojrzeń, jedność oddechów. Zgoda umysłów.
Człowiek z czasem przyzwyczaja się do tej symbiozy, traktuje ją niemalże jak wodę czy powietrze. Cały czas pamiętam jak zamknąłeś drzwi po raz ostatni - rzucając krótkie „do zobaczenia”.
Ale rozumiem - matka Cię nie uczyła żeby nie kłamać.
Wymieniłam Twoje słowa na zbyt dużą ilość swoich własnych, nie trzymających się sensu czy tematu. Nałogowo mówię byleby nie słyszeć ciszy, gwiżdżącej w szparach moich okien.
Trzy dni temu wróciłam do domu podekscytowana, po pierwszym dniu w nowej pracy. Chciałam opowiedzieć Ci jak sobie poradziłam, byłam bardzo dumna. Ale wpadając do pokoju, zderzyłam się z rzeczywistością - przecież już mnie zostawiłeś. A ja to znowu przegapiłam. Zapomniałam, że Cię nie ma. Następnym razem mi nie przypominaj.

3 komentarze:

  1. Widzę, ze i Lizzy cie obserwuje. Ona zawsze wie co wybrac.
    Ah, wiesz. Pierwszy raz, niedawno. A nigdy nie przyznalam sie do milostek, siedzac tak sobie i nie ukrywajac usmiechu. Balam sie tego co mowisz. Tyle ludzi mowiac o milosci traci.
    Paniczny strach ze bede jak wszyscy
    Kurde. Co ty ze mna robisz teraz, pisze i czytam w amoku. Matko swieta, normalnie znikam w komentarzach. Milo ze ktos mi roztrzaskal serce z rana

    OdpowiedzUsuń
  2. "Milo ze ktos mi roztrzaskal serce z rana" - to jest wyjątkowy komplement (?).

    OdpowiedzUsuń

ABSOLUTE © 2016 | Template by Blogs & Lattes