Niezręcznie.

środa, 6 czerwca 2018

Jesteś dla mnie ważny.
Zależy mi na tobie.
Tęsknię.
Gdybym żyła według swoich własnych rad, prawdopodobnie byłabym jedną z najbardziej poukładanych i szczęśliwych osób jakie znam. Kto z nas nie ma tego wrażenia, co? Kiedy wszystko obserwuje się z daleka, każdy jeden fakt przyjmuje się na chłodno. Nie ma trudnych decyzji. Nie ma ciężkich wyborów.
Problemy zaczynają się w momencie gdy zostajemy wrzuceni w sam środek tej wesołej karuzeli.
Nie potrafię w ludzi - zarzucę młodzieżowym slangiem. To sprawia, że jestem wyjątkowo uciążliwa w obyciu. Nigdy nie wiem jak zareagować. Mam wrażenie, że nie potrafię zachować się w pewnych sytuacjach. Nie mówię o problemach, cierpię w samotności. Czasem też wypalę ze zbyt osobistym wyznaniem lub dajmy na to - z dowcipem na pogrzebie.
Kiedy jest mi źle - a bywa mi źle dość często - chowam się przed światem. Chowam się na dnie szuflady, pomiędzy kartkami, których nigdy nie zapiszę, a które szkoda wyrzucić. Gdy wstaję rano mam ochotę utopić się w kubku własnej kawy, zawsze odrobinę za słodkiej. Nie czytam już gazet, sprawiają, że duszę się z braku powietrza, w gardle zaciska mi się pętla niepokoju i strachu przed otoczeniem i sytuacją w kraju.
Czytuję tylko plotki. Coś, z czego mogę się pośmiać, co nie obciąży moich myśli. Jednak nie nazwałabym się ignorantką. Wiem co dzieje się na świecie, jednak nie potrafię dłużej znieść szamba wylewającego się z ekranu.
No może włączam Iron Mana, zawsze gdy leci.
Pojawił się w moim życiu pewien mężczyzna - po raz pierwszy od milionów lat. Byłam chętna do rozmowy, snułam przed snem wizję tego, że mogłabym stworzyć z nim jakąś zdrową relację.
A potem zaproponował spotkanie.
Widzieliśmy się kilka razy, a ja bardzo szybko zaczęłam go unikać. Był wyrozumiały, miły, kulturalny.
A ja zaczęłam pragnąć by zgubił mój numer. Jeszcze dwadzieścia lat temu to byłoby nawet możliwe - w erze smartfonów już znacznie mniej.
Nie wiem czy bardziej się wstydzę czy boję. Może oba?
A może moje serce po prostu jest zajęte?
Gdzie mogę znaleźć odpowiedzi na te pytania - to nurtuje mnie najbardziej. Bo powinnam wiedzieć to ja sama.
A wiecie gdzie ja jestem? Ja zostałam tam na początku, w dokładnie tej samej kawie, która już ostygła do tej pory.
Jeśli to czytasz - zależy mi na Tobie. Tak, Tobie.
I naprawdę obchodzi mnie co u Ciebie. Ja po prostu jestem bardzo niezręczna w tych sytuacjach.
Tak, to do Ciebie, czytelniku. Bo prawdopodobieństwo, że jeśli to czytasz to jesteś moim przyjacielem jest zbyt wysokie by ta wiadomość przeszła bez zauważenia.
Mic drop.

2 komentarze:

  1. Ej, jak myslisz. Nie sluchamy swoich rad, bo sobie nie ufamy czy az tak nie zalezy nam na zmianach? Gdzies ukrylo sie zmiazdzone poczucie wlasnej wartosci?
    Ojej. Musze miec teraz dziwny wyraz twarzy, powaga. Siedze i czytam. " bardzo szybko zaczelam cie unikac" Przypomnialas mi slowa Zielonookiego " Tak, odcinalem sie. Liczylem, ze mnie zostawisz, gdy zaczne milczec i zniechecac cie do siebie. A ty bylas. Nie obwiniaj sie, ja tylko sie balem"
    Czego? Bo ja tez sie balam? Czego ja sie pytam? Czego sie boimy, do diabla?
    Wiem, czemu to czytam bo tu jeszcze nie ma nikogo a w tobie tyle leku.
    Jak i we mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie ufamy sobie bo boimy się, że nie podołamy. Nasze lęki są silniejsze od rozsądku - dlatego mają nad nami taką przewagę.

      Usuń

ABSOLUTE © 2016 | Template by Blogs & Lattes